Pranie wełny w pralce: ten błąd niszczy sweter
Od 600 do 800 obrotów to strefa przejściowa. Bawełna i mieszanki z jej przewagą znoszą ją dobrze, natomiast tkaniny z dodatkiem elastanu, lycry czy poliestru zaczynają się odkształcać. Objawia się to nie od razu, lecz po kilku praniach: koszulka traci elastyczność na bokach, a nogawki spodni robią się nierówne. Ten przedział jest bezpieczny dla ręczników, pościeli i bielizny frotte, które i tak nie wymagają precyzyjnego kształtu.
Najczęstsze błędy to wirowanie ubrań sportowych na maksymalnych obrotach, wrzucanie swetrów do programu „bawełna" oraz suszenie w pralce rzeczy, które w metce mają wyraźny zakaz. Warto też pamiętać, że sama prędkość nie działa w izolacji — znaczenie ma załadunek bębna. Przepełniona pralka wiruje nierówno, a tkaniny ocierają się o siebie, co dodatkowo niszczy kształt. Puste bębny też nie są dobre, bo ubrania zbijają się w jedną stronę.
Jeśli zasłona ma tylko kilka plam, nie pierz całej. Wystarczy miejscowe czyszczenie miękką gąbką i letnią wodą z delikatnym mydłem, a następnie przetarcie czystą, wilgotną ściereczką. Powłoki nie szoruj szczotką ani nie pocieraj mocno — nawet niewielkie tarcie zostawia trwałe ślady. Zasłony z powłoką piankową najlepiej czyścić na sucho lub oddawać do pralni, która zna się na tego typu tkaninach. Po praniu rozwiesz zasłonę lekko wilgotną, aby sama się wyprostowała pod własnym ciężarem. Prasowanie warstwy powlekanej jest ryzykowne — jeśli musisz, ustaw najniższą temperaturę i prasuj wyłącznie od strony tkaniny, nigdy bezpośrednio po powłoce.
Największy błąd to pranie wełny razem z resztą ubrań. Bawełniana koszulka, ręcznik czy dżinsy zwiększają tarcie i obciążenie bębna, a wtedy wełna filcuje się i kurczy. Do pralki wrzucaj wyłącznie rzeczy z wełny lub z dodatkiem jedwabiu i elastanu. Jeśli chcesz uprać sam sweter, nastaw program dla delikatnych tkanin, ale koniecznie wyłącz wirowanie albo ustaw je na najniższe możliwe obroty. Wirówka to drugi po tarciu powód, dla którego swetry wychodzą o dwa rozmiary mniejsze.
Stęchły zapach z bębna pralki nie bierze się z samego bębna. Źródłem jest zwykle mieszanina resztek proszku, osadu z płynów do płukania, kłaczków i wilgoci, która nie ma jak wyschnąć. Najczęściej siedzi to w uszczelce drzwi, w filtrze pompy i w dozowniku. Zanim sięgniesz po odświeżacze, znajdź miejsce, z którego faktycznie jedzie.
Przed praniem wywróć sweter na lewą stronę i zapnij guziki lub zamki. Włóż go do siateczki do prania, żeby nie rozciągnął się na ściankach bębna. Nie moczymy wstępnie ani nie zostawiamy w pralce po skończonym cyklu – wełna mokra i zgnieciona łatwo się odkształca. Po wyjęciu nie wykręcaj. Delikatnie odciśnij wodę ręcznikiem, rozłóż na płasko w cieniu i nadaj kształt. Suszenie na grzejniku albo na sznurku to trzeci klasyczny błąd: sweter się wydłuży i zniekształci.
Częstym błędem jest suszenie na kaloryferze albo na słońcu. Wysoka temperatura i bezpośrednie światło szkodzą włóknu tak samo jak gorąca woda. Wełna wysycha wtedy nierówno, sztywnieje i traci miękkość. Unikaj też suszarki bębnowej — nawet w programie delikatnym. Jeśli musisz przyspieszyć schnięcie, ustaw dzianinę w przewiewnym miejscu, ale z dala od grzejników i okien wychodzących na południe. Dobra cyrkulacja powietrza wystarczy, a przy okazji nie ryzykujesz przegrzania.
Wełniany sweter można uprać w pralce, ale program „wełna" to nie gwarancja bezpieczeństwa. Ten tryb jedynie ogranicza obroty wirówki i temperaturę, a nie chroni przed tym, co psuje wełnę najbardziej: ruchem mechanicznym, detergentem z enzymami i nagłą zmianą temperatury. Zanim wrzucisz sweter do bębna, sprawdź metkę. Jeśli widnieje na niej symbol prania ręcznego albo „nie prać", pralka odpada – nawet najdelikatniejszy program nic tu nie zmieni.
Jeśli po wyczyszczeniu uszczelki, filtra i dozownika zapach nie ustępuje, sprawdź wąż odpływowy. Może być zagięty lub zapchany, przez co woda się cofa. W takiej sytuacji konieczna bywa pomoc serwisu. Nie ignoruj też zapachu spalenizny — to zupełnie inny problem i wymaga natychmiastowego wyłączenia pralki z prądu.
Wełna filcuje się wtedy, gdy trzy czynniki zadziałają jednocześnie: ciepło, wilgoć i ruch mechaniczny. Wystarczy usunąć choć jeden z nich, żeby pranie wyszło bez szkody. Dlatego najprostsza zasada brzmi: albo pierzesz na zimno z delikatnym ruchem, albo w cieple bez ruchu — nigdy wszystko naraz. W praktyce oznacza to, że temperatura prania wełny nie powinna przekraczać 30 stopni, a najlepiej oscylować wokół 20. Woda cieplejsza otwiera łuski włókna, a wtedy wystarczy już tylko lekkie tarcie, żeby włókna zaczepiły o siebie na stałe. Zimna woda trzyma łuski zamknięte i wełna pozostaje gładka.
Typowy błąd to pranie w niskiej temperaturze przez wiele tygodni z rzędu. Programy na trzydzieści stopni nie usuwają tłuszczu i osadu, więc z czasem tworzy się film na wewnętrznych ściankach. Raz na jakiś czas uruchom pranie na wyższej temperaturze z niewielką ilością proszku, bez ubrań. Drugi błąd to przesadna ilość detergentu. Nadmiar proszku nie wypłukuje się do końca i zostaje w bębnie oraz wężach.