Gdy podejście męczy, oddychaj w rytm kijków
Trzeci wariant to rozciąganie przodu uda. Stań tyłem do schodka, jedną ręką trzymaj się poręczy dla równowagi. Zegnij nogę w kolanie i połóż stopę na drugim lub trzecim stopniu za sobą. Nie ciągnij stopy ręką do pośladka i nie wypychaj miednicy do przodu. Kolano zgiętej nogi powinno pozostać skierowane w dół, a nie na zewnątrz. Jeśli czujesz ucisk w kolanie, zejdź o jeden stopień niżej.
Zacznij od ustawienia łokci. Powinny być zgięte pod kątem około 90 stopni, ale nie sztywno. Dłonie trzymaj luźno, jakbyś niósł małe jajko – nie zaciskaj palców. Ręce pracują w przód i w tył, równolegle do kierunku marszu, a nie na boki. Jeśli łokcie uciekają na zewnątrz, wyobraź sobie, że masz przy tułowiu dwie książki i nie możesz ich upuścić. To prosty sposób, żeby ograniczyć rozrzut.
Po pierwszym sezonie marszu wielu osobom zmienia się technika: wydłuża się krok, zwiększa się zakres ruchu ramion. Wtedy warto powtórzyć próbę w terenie i sprawdzić, czy dotychczasowa długość nadal pasuje. Zmiana o 5 cm w górę lub w dół to nic nadzwyczajnego. Kij dobrany do wzrostu i potwierdzony w marszu przestaje być narzędziem, które trzeba pilnować, i zaczyna pracować razem z ciałem.
Wzór 0,68 sprawdza się przy spokojnym, rekreacyjnym marszu. Gdy chcesz iść szybciej i mocniej odpychać się od podłoża, mnożnik rośnie do około 0,70. Wtedy kij jest dłuższy, pozwala wydłużyć krok i przenieść więcej siły na podłoże. Przy wolniejszym spacerze, np. z kijami w rękach na leśnej ścieżce, wystarczy 0,65. Nie traktuj tych liczb jako sztywnych reguł — to skala, w której się poruszasz, a nie tabela nakazów.
Rozwiązaniem jest kilka cienkich warstw zamiast jednej grubej. Powietrze uwięzione między nimi działa jak izolacja, a każdą z warstw można zdjąć lub rozpiąć osobno, dopasowując się do tempa i pogody. Pierwsza warstwa, ta przylegająca do skóry, ma odprowadzać wilgoć. Najlepiej sprawdza się tu cienka koszulka z materiału syntetycznego albo z wełny merino. Bawełna nadaje się najgorzej — nasiąka potem i trzyma go przy ciele, przez co szybko robi się zimno. To jeden z najczęstszych błędów: ludzie zakładają ulubiony bawełniany podkoszulek, bo jest miły w dotyku, i właśnie on psuje całą resztę.
Co zrobić, gdy naprawdę nie wiesz, gdzie je umieścić? Możesz delikatnie złączyć dłonie z tyłu na chwilę, ale tylko na kilka sekund, żeby rozluźnić barki. Nie chodź tak dłużej, bo garbisz się i tracisz rytm. Inna opcja: trzymaj kciuki zaczepione o siebie z przodu, na wysokości pasa. To doraźne rozwiązanie na moment, gdy potrzebujesz odpoczynku. Na dłuższą metę lepiej wypracować naturalny ruch wahadłowy.
Na wzniesieniu organizm potrzebuje więcej tlenu niż na płaskim, a jednocześnie przepona pracuje pod większym obciążeniem, bo tułów jest pochylony. Dlatego ludzie często wchodzą za szybko, zaczynają dyszeć i przerywają marsz co kilkanaście metrów. Rozwiązaniem nie jest głębsze nabieranie powietrza, ale narzucenie oddechowi stałego rytmu, który dopasujesz do pracy kijków. Rytm wyznacza krok, nie odwrotnie.
Jak ustawić stopę i kolano, żeby rozciąganie nie bolało Drugi wariant dotyczy tylnej części uda. Usiądź na najniższym stopniu, jedną nogę wyprostuj przed siebie, a stopę oprzyj piętą na podłodze. Drugą nogę zegnij i połóż stopę płasko na niższym stopniu. Pochylaj się powoli z prostymi plecami, aż poczujesz ciągnięcie z tyłu uda. Nie dociskaj kolana do ziemi ani nie prostuj go na siłę. Jeśli kolano zaczyna boleć, cofnij ruch o kilka centymetrów — to nie jest ćwiczenie na siłę.
Po spacerze kolana są już zmęczone, więc schody traktuj jako dodatek, a nie główny trening. Jeśli po rozciąganiu pojawia się ból, obrzęk albo uczucie niestabilności, odpuść i następnym razem wybierz równe podłoże. Schody nie są złe same w sobie — złe jest ustawienie kolana ponad palcami, brak kontroli i pośpiech. Kiedy zwolnisz, ustawisz stopę stabilnie i przestaniesz ciągnąć na siłę, rozciąganie na schodach przestaje być ryzykiem, a staje się zwykłym, spokojnym zakończeniem spaceru.
Długość kijków do nordic walking najczęściej wylicza się z prostego wzoru: wzrost w centymetrach pomnożony przez 0,68. Dla osoby o wzroście 170 cm daje to około 115 cm, dla 180 cm — około 122 cm, a dla 190 cm — około 129 cm. To punkt startowy, nie wyrok. Producenci podają długości co 5 cm, więc wynik zaokrągla się do najbliższej dostępnej wartości. Jeśli wahasz się między dwoma rozmiarami, na początek lepiej wziąć krótszy — łatwiej go później wydłużyć niż skrócić, a zbyt długi kij wymusza nienaturalną pracę barków i nadgarstków.
Wychodzisz na spacer w grubej kurtce, po piętnastu minutach jest ci za gorąco, rozchylasz zamek, wiatr owiewa plecy i po powrocie zaczynasz kichać. To najczęstszy scenariusz zimowego spaceru. Problem nie leży w temperaturze na zewnątrz, tylko w sposobie ubierania się. Pojedyncza warstwa, choćby najgrubsza, nie daje żadnej możliwości regulacji. Gdy tylko organizm zaczyna pracować — a podczas marszu pracuje — nadmiar ciepła nie ma jak uciec. Potem wystarczy chwila postoju i mokre plecy zaczynają stygnąć.