5 sygnałów, że tłuszcz stygnie za szybko przy smażeniu pączków
Proszek do pieczenia i drożdże robią pozornie to samo: unoszą ciasto. Ale mechanizm jest zupełnie inny, a podmiana jednego na drugie bez zmiany reszty receptury prawie zawsze kończy się klapą. Drożdże to żywe grzyby, które przez kilkadziesiąt minut produkują dwutlenek węgla, trawiąc cukry i budując siatkę glutenu. Proszek to mieszanka sody i kwasu, która reaguje w kilka minut, głównie pod wpływem wody i temperatury. Zastępując drożdże proszkiem, nie zamieniasz jednego składnika na drugi — zmieniasz cały sposób powstawania struktury.
remont łazienki krok po kroku wyjęciu z garnka lub frytkownicy nie układaj ciasta na talerzu jeden na drugim. Rozłóż je pojedynczo na kratce albo na blasze wyłożonej papierowym ręcznikiem. Ręcznik zbiera tłuszcz, a kratka zapewnia przepływ powietrza także od spodu. W tej pozycji zostaw wypieki na 20–30 minut w temperaturze pokojowej, z dala od źródła pary — czyli nie nad garnkiem z zupą i nie obok czajnika. Ten etap jest często pomijany, a to właśnie on usuwa najwięcej wilgoci z powierzchni.
Po smażeniu tłuszcz warto przefiltrować i użyć ponownie, If you beloved this report and you would like to obtain much more info regarding Http://Freeflashgamesnow.Com/Profile/4798099/Romandresne kindly pay a visit to the site. ale tylko jeśli nie przypalił się podczas poprzedniej partii. Głębokość warstwy można korygować między partiami, dolewając lub odlewając olej. Pamiętaj, jak urządzić małą kuchnię że pączki po włożeniu do tłuszczu zwiększają objętość, więc naczynie musi mieć zapas. Najlepiej smażyć po 2–3 sztuki, niezależnie od średnicy, żeby temperatura nie spadała gwałtownie.
Twaróg mielony sprawdza się tam, gdzie liczy się gładka konsystencja: w serniku na zimno, w pastach, oświetlenie w Salonie kremach, naleśnikach, pierogach z serem i w zapiekankach. Jest już zmielony, więc nie trzeba go przecierać przez sitko ani miksować. Uwaga na wodę: taki twaróg bywa wilgotny i potrafi puścić płyn w cieście. Przed użyciem odciśnij go na sicie przez kilkanaście minut albo przełóż na chwilę na ręcznik papierowy. Jeśli tego nie zrobisz, masa do sernika będzie rzadka i po upieczeniu opadnie.
Gdy tłuszcz wyraźnie wystygł i nie chce się już rozgrzać równomiernie, przelej go przez sitko do mniejszego naczynia. Mniejsza objętość szybciej osiągnie właściwą temperaturę i łatwiej ją kontrolować. Pamiętaj, żeby przed kolejną partią odczekać, aż tłuszcz odzyska zakres roboczy — pośpiech kosztuje więcej niż chwila przerwy. Pączki smażone w stabilnej temperaturze są lżejsze, mniej tłuste i równiej zarumienione, a to główna różnica między partią udaną a tą, która tonie w oleju.
Co bezpowrotnie traci struktura Bez drożdży nie powstanie siatka glutenu rozciągnięta przez fermentację. To widać gołym okiem: zamiennik daje ciasto kruche, które pęka przy zawijaniu, zamiast się rozciągać. Nie dostaniesz charakterystycznej ciągliwości i „mięsistości" miąższu, jaką mają chleb, bułki czy ciasto drożdżowe. Zamiast sprężystej, dziurkowanej struktury dostaniesz coś bliższego muffina — puszystego, ale sypkiego i krótkiego. Podczas pieczenia proszek działa szybko i kończy pracę, więc ciasto nie urośnie już w piecu tak, jak rośnie na drożdżach. W efekcie skórka bywa blada i miękka, a nie chrupiąca.
Pierwszy zysk jest oczywisty: czas. Ciasto z proszkiem nie musi rosnąć, wystarczy je wymieszać i od razu wstawić do pieca. Drugi zysk to mniejsza wrażliwość na warunki — nie musisz pilnować temperatury mleka, wilgotności ani tego, czy drożdże są świeże. Trzeci to smak: proszek nie zostawia drożdżowej nuty, więc ciasto jest łagodniejsze, bardziej „neutralne". Wypiek wychodzi też bardziej równomiernie spulchniony, bo reakcja zachodzi w całej masie naraz, a nie od środka na zewnątrz.
Pierwszy sygnał to wyraźne zwolnienie bąbelków wokół ciasta. Drugi — pączki zaczynają chłonąć tłuszcz i robią się cięższe, zanim się zarumienią. Trzeci — powierzchnia smażenia przestaje być lustrzana, pojawia się na niej mgiełka i osad. Czwarty — czas do uzyskania złotego koloru wydłuża się ponad dwukrotnie. Piąty — po wyjęciu pączki są blade przy dnie i tłuste w dotyku. Jeśli zauważysz choć dwa z tych objawów, nie czekaj, aż tłuszcz sam się rozgrzeje.
Najczęstszy błąd to dorzucanie pączków „na ratunek", gdy tłuszcz już ostygł. Ciasto wtedy nasiąka, a potem przypala się z zewnątrz, gdy próbujesz nadrobić temperaturę. Drugi błąd to przykrywanie garnka pokrywką — para skrapla się i wraca do tłuszczu, dodatkowo go chłodząc. Trzeci — wrzucanie zbyt wielu pączków naraz. Lepiej smażyć po cztery, pięć sztuk i utrzymywać stałą temperaturę, niż wrzucić całą partię i walczyć ze spadkiem przez kilka minut.
Co robić, gdy temperatura spadnie w trakcie partii Natychmiast wyjmij wszystkie pączki, które są w tłuszczu, i odłóż je na kratkę. Zwiększ moc grzania o jeden stopień i mieszaj tłuszcz delikatnie, żeby wyrównać temperaturę w całej objętości. Nie wrzucaj kolejnych sztuk, dopóki termometr nie pokaże z powrotem właściwego zakresu — zwykle między 170 a 180 stopni Celsjusza. Jeśli nie masz termometru, rzuć na tłuszcz mały kawałek ciasta: powinien zacząć się smażyć w ciągu dwóch sekund, a nie opadać na dno.