Loft w bloku: jak urządzić wnętrze z duszą na 40 metrach
Mebel, który uratował naszą sypialnię, to łóżko z pojemnikiem na pościel. Wymiary 160x200 cm. Pod materacem mieści się cała zimowa kołdra, cztery poduszki i zapasowy komplet pościeli. Bez tego nie mielibyśmy gdzie tego trzymać. Szafa w takim wnętrzu to często za dużo. W loftach lepiej sprawdzają się otwarte systemy przechowywania. Ja użyłam stalowych regałów z drugiej ręki. Pomalowałam je na czarno. Pasują do surowych ścian i betonowej posadzki.
Kolorystyka wyszla z pozornego przypadku. Biale fronty z matowym wykończeniem odbijają swiatlo i optycznie powiekszaja przestrzen. Blat w odcieniu jasnego betonu ma subtelna strukture, ktora maskuje zabrudzenia. Plytki pod sciana to prostokaty 10x30 cm ulozone w jodełkę - ten wzor dodaje dynamiki. Fugi wybralam w kolorze antracytowym, bo biale po roku zrobiły sie szare od pary. Uchwyty to proste listwy ze stali szczotkowanej, bez wystajacych elementów. Wszystko jest gładkie i łatwe do utrzymania w czystości. Zrezygnowalam z otwartych półek, bo na nich szybko zbiera sie kurz i tluszcz. Zamknięte szafki to spokojniejsza opcja w kuchni.
Kiedy wprowadzilam sie do mieszkania w bloku z wielkiej plyty, pierwsze co rzucilo mi sie w oczy to mikroskopijna kuchnia. Sciany w odcieniu zgniłozielonego, blat z lastryko, a szafki ledwo trzymaly sie zawiasow. Pomiar wykazal dokladnie 5,8 metra kwadratowego. Przez tydzien chodzilam z miara i notatnikiem, obrysowujac kazdy centymetr. Okazalo sie, ze standardowe rozwiazania z katalogow sie nie sprawdza. Zamiast gotowej zabudowy postawilam na meble na wymiar. Szafki siegnely az pod sufit, a blat z konglomeratu kwarcowego o grubosci 2 cm znalazl sie na wyskosci dokladnie 88 cm - idealnie dla mojego wzrostu. W tej malej przestrzeni kazdy detal mial znaczenie.
Często zapominamy o korytarzu. To pierwsze miejsce, które widzicie po wejściu do domu. Oświetlenie w mieszkaniu w przedpokoju powinno być funkcjonalne, ale też nastrojowe. Zamontowałam tam kinkiet z abażurem z tkaniny, który daje miękkie światło. Do tego małą lampkę na szafce, gdzie kładę klucze. Dzięki temu nie muszę od razu włączać ostrego górnego światła. Gdy wracam późno, delikatna poświata pozwala mi się uspokoić po całym dniu. Unikajcie wąskich korytarzy z jedną lampą sufitową - tworzy to efekt tunelu i jest bardzo nieprzyjemne.
Odważne akcenty kolorystyczne na pojedynczych ścianach to trend, który nie przemija, ale zmienia się paleta barw. Zamiast klasycznej czerwieni czy żółci, stawiamy na głęboki fiolet, butelkową zieleń czy grafit. W moim biurze domowym jedna ściana w kolorze śliwkowym stała się punktem centralnym. Do tego dobrałam kanapę z funkcją spania w odcieniu szarości, która służy do odpoczynku w ciągu dnia. Mechanizm DL pozwala szybko zamienić ją w wygodne łóżko, gdy zostają goście na noc. Modne kolory ścian w intensywnych wersjach wymagają odważnej decyzji, ale efekt potrafi być spektakularny. Trzeba tylko pamiętać o zachowaniu równowagi i nie przesadzić z dodatkami w tym samym tonie.
Kuchnia w stylu skandynawskim to dla mnie ciągła walka o każdy centymetr. Zamiast górnych szafek zamontowałam otwarte półki z sosny, na których stoją szklane słoje z kaszami i makaronami. To wizualnie odciąża przestrzeń, ale rodzi problem kurzu. Rozwiązanie? Codzienne przetarcie wilgotną ściereczką i ograniczenie do minimum przedmiotów na widoku. Marmurowy blat imitujący kamień to praktyczny wybór, bo plamy z kawy nie wsiąkają, a chleb można kroić bezpośrednio na nim.
Salon w bloku często pełni wiele funkcji. U mnie na przykład stoi wersalka, która w ciągu dnia jest wygodną sofą, a na noc zamienia się w spore łóżko. Wokół niej rozmieściłam kilka lamp. Jedna stoi na stoliku, druga na komodzie, a trzecia to kinkiet przy oknie. Gdy oglądam telewizję, gaszę górne światło i zapalam tylko lampkę boczną. Daje to delikatne, rozproszone oświetlenie, które nie męczy wzroku. Jeśli macie ciemne ściany, jak ja w salonie, potrzebujecie więcej punktów światła, bo czerń i granat pochłaniają je bezlitośnie. W jasnych pomieszczeniach możecie pozwolić sobie na mniej lamp, ale i tak warto zadbać o różne poziomy.
Gdy przyjeżdżają goście, pojawia się kolejny problem. Gdzie spać? W salonie mamy kanapę z funkcją spania. Wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni. Welur ociera się o chropowatą cegłę i to połączenie działa zaskakująco dobrze. Mechanizm rozkładania to system DL, czyli prosty, ale solidny. Rozkłada się w kilka sekund, bez zdejmowania poduszek. Sprawdziliśmy go w sklepie trzy razy, zanim podjęliśmy decyzję.
Nasze łóżko w sypialni ma stelaz listwowy z 28 listew na osobę. Na to położyliśmy materac piankowy o grubości 18 cm. Pianka wysokoelastyczna, nie zapada się, ale też nie jest twarda jak deska. Sąsiadka kupiła materac za 300 zł i po roku miał wgniecenia. Ja polecam wydać około tysiąca. To inwestycja w kręgosłup. W loftach często rezygnuje się z ramy łóżka na rzecz samego stelaża na nóżkach. Wygląda to lekko i industrialnie.