Zła kolejność regulacji przerzutek psuje zmianę biegów

Aus Rettungsdienst-Wiki
Zur Navigation springen Zur Suche springen

Hamulce i stery przed napędem Kiedy koła się kręcą, przejdź do hamulców. W szczękowych sprawdź grubość klocków — rowki zużycia znikają szybciej, niż się wydaje — i czy linka chodzi lekko w pancerzu. W hamulcach tarczowych sprawdź grubość tarczy oraz to, czy klocki nie są zatłuszczone; przetrzyj tarczę alkoholem izopropylowym, jeśli palcami zostawiłeś na niej tłuszcz. Kolejny krok to stery: złap za ramę i przednie koło między nogi, poruszaj kierownicą w przód i w tył. Luz wyczujesz jako stukanie, ciężki ruch — jako brak smaru. Dokręć albo nasmaruj, zanim ruszysz dalej.

Pomiar wykonuje się na kilka sposobów. Najprostszy: usiąść na kartonie lub grubej tekturze ustawionej na twardym krześle, oprzeć stopy na podłodze, pochylić tułów do przodu i po kilku minutach wstać. Na tekturze zostaną dwa zagłębienia — ich środki wyznaczają rozstaw kości. Odległość mierzy się linijką. Drugi sposób to stanąć tyłem do ściany, przyłożyć do niej pięty i plecy, a następnie wsunąć dłonie pod pośladki i wymacać guzy kulszowe palcami. Wtedy rozstaw mierzy się suwmiarką lub linijką przytrzymywaną między nadgarstkami.

Typowe błędy, które kosztują czas. Pompowanie do oporu, które rozrywa dętkę i uniemożliwia późniejszą naprawę. Szukanie wyłącznie po zewnętrznej stronie — uszkodzenie może być od wewnątrz, przy wentylu lub na szwie. Zanurzanie całej dętki naraz i wyciąganie jej co chwilę, przez co tracisz orientację, gdzie widziałeś bąbelki. Ignorowanie wentyla: nieszczelny wkład wentyla udaje dziurę w gumie, a objawia się powolnym spadkiem ciśnienia. Zakręć wentyl, przekręć go w palcach i sprawdź, czy nie syczy przy samym otworze.

Dopiero teraz napęd. Obróć korbą w tył i patrz na łańcuch: ogniwa powinny się prostować po wyjściu z zębatki. Zardzewiały albo sztywny łańcuch czyści się szczotką i naoliwia, ale jeśli ogniwa nie odzyskują ruchu, wymiana jest tańsza niż nowe zębatki. Sprawdź też zużycie — na kasecie odciągnij ogniwo od zębatki w miejscu, gdzie łańcuch na niej leży. Jeśli odchodzi na kilka milimetrów, napęd jest wyciągnięty i będzie niszczył zęby kasety i korby.

Zacznij od pomiaru rozciągnięcia łańcucha. Najprościej użyć specjalnego wskaźnika, który wkładasz między ogniwa. Jeśli wskazuje zużycie powyżej połowy procenta, łańcuch kwalifikuje się do wymiany. Drugi sposób to pomiar suwmiarką na odcinku kilkunastu ogniw — porównaj wynik z nominalną długością. Trzecia metoda to odciągnięcie łańcucha od przedniej zębatki: jeśli odsłania zęby na wysokość ich połowy, łańcuch jest już wyciągnięty. Pamiętaj, że zużyty łańcuch sam w sobie nie zniszczył kasety — to on przyspiesza jej zużycie, bo nie układa się równo na zębach.

Odwrotna sytuacja też się zdarza. Ktoś wymienia kasetę, zostawiając stary łańcuch, i dziwi się, że napęd hałasuje. Wyciągnięty łańcuch nie przylega do nowych zębów, ślizga się i przyspiesza ich zużycie. Zasada jest prosta: nowy łańcuch na starej kasecie to prawie zawsze problem, ale stara kaseta z nowym łańcuchem to strata pieniędzy. Wyjątek to sytuacja, gdy kaseta ma naprawdę niewielki przebieg i pomiar łańcucha mieści się w tolerancji — wtedy wymiana samego łańcucha ma sens.

Najczęstsze błędy to jazda na wyciągniętym łańcuchu do momentu, gdy zacznie spadać, oraz smarowanie napędu olejem, który zbiera brud. Zamiast tego czyść łańcuch i kasetę po każdej mokrej lub błotnistej jeździe, a smaruj oszczędnie, wycierając nadmiar. Mierz łańcuch co kilkaset kilometrów, a nie dopiero wtedy, gdy coś zacznie przeskakiwać. Jeśli masz wątpliwość, czy wymieniać kasetę, załóż nowy łańcuch i zrób krótką jazdę próbną pod obciążeniem na wszystkich biegach. Przeskakiwanie na dwóch lub więcej przełożeniach oznacza, że kaseta też jest do wymiany.

Na koniec przejedź rowerem kilkaset metrów po spokojnej drodze, zmieniając biegi po kolei. Nasłuchuj trzasków przy przerzutkach i sprawdź, czy łańcuch nie spada z zębatek przy mocniejszym naciśnięciu. Typowy błąd to wyregulowanie przerzutek na stojaku, a potem zdziwienie, że pod obciążeniem biegi skaczą — regulacji dokonuje się w ruchu. Dopiero po takim objeździe rower jest gotowy do dłuższej trasy, a nie tylko do wyglądania na gotowy.

Zacznij od opon. Nabij je do ciśnienia podanego na boku (dolna i górna granica to nie ozdoba), a potem obejrzyj bieżnik pod światłem. Szukaj wtopionych kawałków szkła, przecięć i spękań na bokach. Guma po zimie bywa twarda jak plastik — jeśli widać siateczkę pod bieżnikiem albo opona trzyma kształt bez powietrza, jazda na niej to proszenie się o wystrzał w trasie. Przy okazji zakręć kołem i sprawdź, czy obręcz nie bije na boki, a piasta nie ma luzu — chwyć za felgę i poruszaj na boki. Wyraźny stuk oznacza luźne konusy albo zużyte łożyska.